­čĹë Najpierw wejd┼║ tutaj

Napisanie dobrej recenzji jest niezwykle trudnym zadaniem. Szczeg├│lnym wyzwaniem jest napisanie recenzji utworu znanego, kt├│ry doczeka┼é si─Ö nie tylko wielu innych recenzji, ale r├│wnie┼╝ wielu wersji: ksi─ů┼╝kowych, filmowych, a nawet teatralnych. Mowa oczywi┼Ťcie o kultowej ju┼╝ powie┼Ťci Stanis┼éawa Lema o odleg┼éej planecie ÔÇ×SolarisÔÇŁ.

Pierwszym i najwa┼╝niejszym pytaniem jest to, czy na temat ÔÇ×SolarisÔÇŁ mo┼╝na napisa─ç jeszcze co┼Ť odkrywczego? Z ty┼éu g┼éowy automatycznie ko┼éacze si─Ö odpowied┼║, brzmi─ůca: pewnie nie. Na szcz─Ö┼Ťcie jest to tylko cz─Ö┼Ť─ç prawdy. Na temat tre┼Ťci powie┼Ťci wiele odkrywczego powiedzie─ç si─Ö nie da. Znawc├│w i mi┼éo┼Ťnik├│w zaskoczy─ç niczym na pewno nie mo┼╝na, bo sami z pewno┼Ťci─ů mog─ů zrobi─ç to lepiej, ni┼╝ nie jeden recenzent.

Opus magnum Lema to niesamowite, filozoficzne studium ludzkiej t─Ösknoty i potrzeby mi┼éo┼Ťci. G┼é─Öbokiej i prawdziwej. Idealnej. Studium cz┼éowieka rzuconego naprzeciw nieznanemu, niemierzalnemu i niemo┼╝liwemu do zrozumienia. Oto zesp├│┼é badaczy, planetolog├│w, osadzony w klaustrofobicznej przestrzeni stacji orbitalnej, dryfuj─ůcej w odleg┼éym uk┼éadzie s┼éonecznym, musi zmierzy─ç si─Ö ze zjawiskami, kt├│re wykraczaj─ů dalece poza ramy naukowej i racjonalnej analizy.

Kiedy ko┼äczy┼éem niedawno s┼éuchowisko ÔÇ×2010: Odyseja kosmicznaÔÇŁ [tutaj], mia┼éem powa┼╝ne obawy, czy jakakolwiek inna audioksi─ů┼╝ka b─Ödzie w stanie jej chocia┼╝ dor├│wna─ç, nie wspominaj─ůc o tym, ┼╝e oka┼╝e si─Ö lepsza. ÔÇ×SolarisÔÇŁ od Audioteki jest kolejn─ů z puli superprodukcji, z obfit─ů obsad─ů aktorsk─ů i doskona┼éym t┼éem d┼║wi─Ökowym. Miejscami nawet zbyt doskona┼éym ÔÇô w sytuacji, kiedy Kris Kelvin studiuje ÔÇ×Histori─Ö SolarisÔÇŁ, w niezm─ůconej ciszy s┼éycha─ç przerzucane stronice. Przez bardzo d┼éug─ů chwil─Ö ÔÇô w zasadzie do samego ko┼äca tego epizodu superprodukcji ÔÇô zastanawia┼éem si─Ö, czy jest to zabieg celowy realizator├│w, czy wr─Öcz pewne niedbalstwo, kt├│rego nie spos├│b by┼éo usun─ů─ç w postprodukcji. Co ciekawe, kiedy Kelvin g┼éosem wspania┼éego Roberta Wi─Öckiewicza prowadzi narracj─Ö, te szeleszczenia i kartkowanie nie jest ju┼╝ s┼éyszalne w ┼╝adnej innej cz─Ö┼Ťci powie┼Ťci. Bardzo mnie to irytowa┼éo, ale kiedy my┼Ťl─Ö o tym ju┼╝ na ch┼éodno, uwa┼╝am to za zabieg ┼Ťwiadcz─ůcy o wielko┼Ťci realizacji.

Ca┼éo┼Ťci s┼éucha si─Ö bardzo dobrze, a narracja prowadzona jest w taki spos├│b, ┼╝e pr├│g wej┼Ťcia trwa niezwykle kr├│tko i czytelnik s┼éuchacz niemal┼╝e od razu dostraja si─Ö do klimatu.

Gdybym mia┼é jednym s┼éowem nazwa─ç audiobook ÔÇ×SolarisÔÇŁ, powiedzia┼ébym ┼╝e ÔÇô no, dobra: dwoma s┼éowami ÔÇô to TEATR WYOBRA┼╣NI. Wystarczy przymkn─ů─ç powieki, a mo┼╝na odnie┼Ť─ç wra┼╝enie, ┼╝e siedzi si─Ö w wygodnym, teatralnym krze┼Ťle, gdzie┼Ť w nieokre┼Ťlonej przestrzeni, w kt├│rej aktorzy: Wi─Öckiewicz, Cielecka, Woronowicz i pozostali perfekcyjnie odgrywaj─ů role napisane przez Stanis┼éawa Lema. Bez didaskali├│w, czystym tekstem. S┼éycha─ç ka┼╝d─ů emocj─Ö bohater├│w: zw─ůtpienie Kelvina, b├│l Harey czy psychoz─Ö Sartoriusa i ch┼éodne wyrachowanie Snauta.

Sprawd┼║cie tu, jak powstawa┼éo ÔÇ×SolarisÔÇŁ > tutaj

Superprodukcja audioteki zmazuje niedosyt, kt├│ry pozostawi┼éa po sobie ekranizacja w re┼╝yserii Stevena Soderberga i z wielkim prawdopodobie┼ästwem ma szans─Ö zadowoli─ç nawet najwybredniejszych s┼éuchaczy. Ja jestem ponadto przekonany, ┼╝e audiosceptycy r├│wnie┼╝ ch─Ötnie si─Ögn─ů po t─Ö pozycj─Ö i nie b─Öd─ů rozczarowani.

Moja ocena: 8/10

Materia┼éy dodatkowe, w tym bezp┼éatne fragmenty do ods┼éuchania polecam poni┼╝ej:­čĹë http://bit.ly/solarisrec ­čĹł tu te┼╝ z┼éo┼╝ysz zam├│wienie!#recenzja #audiobook #superprodukcja #audioteka audioteka.pl #scifi┬á

#audiobook#superprodukcja#audioteka#recenzja#scifi#lem#solaris#wi─Öckiewicz#cielecka#woronowicz

1 wy┼ŤwietleniaPozostaw komentarz

Umrze─ç - tego si─Ö nie robi kotu. Bo co ma pocz─ů─ç kot w pustym mieszkaniu. Wdrapywa─ç si─Ö na ┼Ťciany. Ociera─ç mi─Ödzy meblami. Nic niby tu nie zmienione, a jednak pozamieniane. Niby nie przesuni─Öte, a jednak porozsuwane. I wieczorami lampa ju┼╝ nie ┼Ťwieci.

Słychać kroki na schodach, ale to nie te. Ręka, co kładzie rybę na talerzyk, także nie ta, co kładła.

Co┼Ť si─Ö tu nie zaczyna w swojej zwyk┼éej porze. Co┼Ť si─Ö tu nie odbywa jak powinno. Kto┼Ť tutaj by┼é i by┼é, a potem nagle znikn─ů┼é i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało. Przez półki przebiegło. Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło. Nawet złamało zakaz i rozrzuciło papiery. Co więcej jest do zrobienia. Spać i czekać.

Niech no on tylko wr├│ci, niech no si─Ö poka┼╝e. Ju┼╝ on si─Ö dowie, ┼╝e tak z kotem nie mo┼╝na. B─Ödzie si─Ö sz┼éo w jego stron─Ö jakby si─Ö wcale nie chcia┼éo, pomalutku, na bardzo obra┼╝onych ┼éapach. O ┼╝adnych skok├│w pisk├│w na pocz─ůtek.

0 wy┼ŤwietleniaPozostaw komentarz